4.07.
Każdy Amerykanin świruje na punkcie tego dnia. Domy ozdabiane są flagami i balonikami już na tydzień przed tym "wielkim dniem". Dzień niepodległości i tak dalej. Szczerze? Ja to odczułam jako dzień pokazywania sobie nawzajem jacy to oni nie są dumni z bycia amerykanami. Ale hola, nie zrozumcie mnie źle, bo bycie patriotą jest bardzo dobrą sprawą, no, chyba, że ktoś to robi tylko na pokaz ;) Nie wiem, może nie mylę, ale naprawdę odczułam całą tą sprawę jako konkurs na "kto będzie miał większą flagę, kto ubierze jak najwięcej ciuchów z flagą, kto zrobi głośniejszą imprezę, kto będzie miał fajniejsze fajerwerki". Mimo wszystko oczko się cieszyło, kiedy widziałam dosłownie wszystko w kolory niebieskie-biale-czerwone czy gwiazdki.
W piątek pojechałam z Berenice do Stamford na lunch i mecz Niemcy-Francja, żeby dopingować francuską drużynę, która niestety przegrała. B. była chyba jedyną Francuzką w naszej restauracji haha. Jako, że nie miałyśmy planów na wieczór, starałyśmy się coś wymyślić, ale szło nam to opornie. Do czasu kiedy inna au pair napisała, że jej kumpel (który okazał się później jej chłopakiem :P) organizuje małą imprezę i jeśli chcemy możemy dołączyć. Tak więc każda z nas pojechała do domu i umówiłyśmy się, że przyjadę po B. ok 8. Kiedy zajechałyśmy na miejsce, okazało się, że koleś mieszka tuż nad wodą, nie był to ocean, raczej jakaś mała zatoka, ale widoki i tak cudowne! Nie było nas dużo, kilka dziewczyn, kilka chłopaków, ale atmosfera bardzo miła. Była muzyka, były hamburgery, było piwo, beer-pong, a nawet wódka. Jak się chłopacy dowiedzieli, że jestem z Polski to powiedzieli "o, to umiesz pić wódkę, musisz z nami wypić!" Niestety nie dziś - kierowałam ;) Tak czy siak, bawiłam się dobrze i razem z L. śmiałyśmy się z reszty kiedy już mieli wystarczająco dużo wypite, żeby zachowywać się śmiesznie. Niestety ok 12 się wszyscy pokończyli, więc razem z B. pomogłyśmy L. posprzątać i wróciłyśmy do domu - śpiewając po drodze wszystkie piosenki jakie leciały w radiu :D
 |
| Niestety wszystkie zdjęcia ma L. i mi jeszcze nie wysłała |
Sobotę spędziłam z host rodziną. Po lunchu pojechaliśmy do klubu jachtowego, gdzie wieczorem mieliśmy dinner. Spędziliśmy czas na łódce, a potem na BBQ. Wieczorem pojechaliśmy do miejscowego High School, żeby zobaczyć pokaz fajerwerków.
 |
| Widok na Stamford |
 |
| Dobra, jak powiększycie sobie zdjęcie i BARDZO MOCNO się przyjrzycie, to w oddali zobaczycie Manhattan ^^ Zdjęcie niestety jeszcze bardziej go oddaliło, ale jest tam! Widziałam :P |
 |
| Początek BBQ, wszystko w amerykańskie barwy |
 |
| Nachosy z salsą i guacamole i paluszki z mozarelli, mniam! |
 |
| Ten pan grał "do kotleta" (którego nie było :(), śpiewał różne znane i mniej znane piosenki, ale przez jego głos i gitarę, każda piosenka miała charaker country xD |
 |
| Kurczak BBQ, cheeseburger, sałatka ziemniaczana, jakaś inna z ciecierzycą i lemoniada |
 |
| I na deser - brownie i ciasteczka |
 |
| Tłumy przed pokazem |
 |
| Trochę rozrywki dla zabicia czasu |
Na niedziele miałyśmy z B. zaplanowany plażing i smażing all day long. Pojechałyśmy na plażę do Norwalk, na której jeszcze nie byłam. Całkiem fajna, jedna z większych jakie tu odwiedziłam, no i klimat trochę jak w Polsce :) Lunch zjadłyśmy w moim ulubionym sushi barze, a wieczorem po plażingu pojechałyśmy na Iced Latte i podziwiać widoki z innej plaży w Norwalk.
 |
| "Gotowana kukurydza!!!" chciało by się usłyszeć :P |
 |
| Na całym wybrzeżu fancy domki, niektóre naprawdę piękne ale i też olbrzymie! |
Teraz mi zostało pakowanie do NC, czekanie na powrót Domi i planowanie Chicago!
Buziaki!
N.
marzy mi sie taki wypad na lodke ale za cholere nie wiem jak i kolo kogo powinnam sie zakrecic!! ;( mega zazdrosc ;D
OdpowiedzUsuń