![]() |
| Nawet konika można sobie tam kupić ^^ |
Na lunch pojechałyśmy do Mall i odwiedziłyśmy księgarnię. Lou wybrała chyba z siedem książek (<3), w tym "If I stay", którą od niej pożyczyłam i postanowiłam przeczytać, bo niedługo wychodzi film na jej podstawie. Przeczytałam, wciągnęłam się i na drugi dzień musiałam śmigać do biblioteki po drugą część :D Przy płaceniu za książki okazało się, że miły starszy pan, który nas obsługiwał był w Polsce w 1994roku, także opowiedział mi trochę o Solidarności (jakbym nic nie wiedziała :D), zareklamował L. Polskę jako kraj, który jest piękny i warty odwiedzenia, zamieniliśmy kilka słów po polsku i z uśmiechem na twarzy i polskim "do widzenia" opuściłam księgarnię, a za mną szła zdezorientowana L., która do Polski "nie musi koniecznie jechać, ale że chce zwiedzić każdy kraj na pewno się tam kiedyś wybierze". Z naciskiem na KIEDYŚ.
Jako, że zaopatrzyłam się w nową książkę, a L. znalazła nowy serial na punkcie którego zaczyna mieć obsesje ("to nie tak, że już nie lubię Dr.Who, on nadal jest najlepszy, ale Supernatural też jest spoko no i nie oglądałam jeszcze"), spędziłyśmy resztę wtorku i całą środę w domu - ona przed laptopem, ja przed książką. Mnie się bardzo podobało! ^^
![]() |
| Chyba żaden "man" nie czyta mojego bloga? :P |
![]() |
| Mniam mniam, do tego Mango Ice Tea :) |
![]() |
| Lou, skupiona i gotowa do walki o wygraną :D |
![]() |
| Coś tam widać, coś nie widać... |
![]() |
| Ja, L. i nasze Vanilla Milkshake |
Czwartek i piątek miałam mieć wolne, hostka chciała zabrać L. na długi weekend, ale przez brzydką pogodę musiały odwołać wycieczkę. Piątek był dziwny, bo hostka była w domu i w sumie nie wiem czy pracowałam, czy nie, także zostałam w domu z książką (teraz czytam "The faul in our stars", mimo, że film już widziałam), na lunch pojechałam na Thai Mango Chicken, a popołudnie spędziłam na plaży. Wieczorem wybrałam się z trzema innymi au pairkami na kolację do meksykańskiej knajpy, a potem pojechałyśmy do kina na "Neighbors" spoko film, podobny do "Project X".
Sobota była też ciepła, więc po lunchu z D. pojechałam na plaży i się leniłam. Wieczorem pojechałam do Domi bo jej hości organizowali imprezę BBQ i zaprosiła mnie i Martę. Myślę, że więcej będzie można u niej o tej imprezie poczytać, nie chcę odbierać jej tej przyjemności (Domi, kawa za to <3 haha). Jedyne co powiem, to to, że amerykanie nie umieją się bawić i daleko im do naszych polskich imprez, jakakolwiek ta impreza by była :) Nie obyło się bez "sesji" zdjęciowej, zwłaszcza robienia głupich selfie :D
![]() |
| Jeden z kotów D., lubię je! :) |
W niedzielę pojechałam po Agę, zabrałyśmy się do Mall w Trumbull, wydałyśmy trochę kasy, a potem pojechałyśmy do Bridgeport na plażę, gdzie spotkałyśmy się z Dominiką i Edytą. Spaliłyśmy się trochę na słońcu, pogadałyśmy a potem pojechałyśmy na froyo. Po drodze do domu pojechałam do Stamford, co wcale po drodze mi nie było haha, ale Annki wróciła z wycieczki do Niagara Falls więc stwierdziłam, że ją odbiorę.
Jakoś w tym tygodniu nie robiłam zdjęć, więc pusto tu trochę.
Boston, Boston, kiedy ten Boston?! Muszę w końcu to zaplanować...
Buziaki Misiaki!
N.









.jpg)

super, że masz taki kontakt z nimi, z nastolatka często jest nieco ciężko, ale ty trafiłaś mega! :D
OdpowiedzUsuńAww.. jestes taka kochana! Ciesze sie, ze pozwolilas tylko mnie opisac grilla, uwielbiam Cie <3 chociaz dobrze wiesz, ze malo sie dzialo to nie bylo za wiele do pisania xD
OdpowiedzUsuńJeszcze raz Ci powiem, mega sie ciesze ze Ci dobrze z dziewuszkami :))