piątek, 1 sierpnia 2014

Sweet 21, party in NYC, 100days in the US and visiting Yale

Nadrabiam ostatnie zaleglosci i mam nadzieje juz byc na biezaco.

Na poniedzialkowym spotkaniu moja LCC zapytala, czy chcialabym zostac Big Sister (kto wie, ten wie, kto nie wie, juz tlumacze: Big Sister zostala utworzona w moim clusterze przez moja LCC, co uwazam za genialny pomysl. Mianowicie LCC wybiera dziewczyny, ktore sa juz tutaj 3 miesiace i dluzej i daje im pod "opieke" nowe dziewczyny, wszystko oczywiscie jest w cudzyslowiu, glowny zamysl to po prostu pokazac dziewczynom okolice, pomoc im poznac nowe osoby no i byc "pierwsza" kolezanka na miejscu, a moze nawet zostac BFF - co jest akurat rzadkie bo wiekszosc z nich poznaje dziewczyny przez FB zanim przyjada tutaj. Ale generalnie cala sprawa jest bardzo fajna, super to tutaj pracuje, chociaz nie kazda BS jest mila i chce sie spotykac ze swoja Little Sister. Wszystko zalezy od ludzi). Oczywiscie sie zgodzilam, bo mowiac szczerze nie moglam doczekac sie kiedy bede mogla pokazac nowej au pair cala okolice ^^ Takze moja LS jest Cati, 20 lat, Niemcy. Za dzuzo jej pokazywac nie musialam, bo sie okazalo ze przez pierwsze dwa dni juz zdazyla poznac okolice i nawet kilka kolezanek. Chociaz ja jestem jedyna, ktora nie jest z Niemiec...

15.07.2014 skonczylam 21 lat i tym samym stalam sie oficjalnie "dorosla" na terenie Stanow Zjednoczonych. Moje host dziewczyny pytaly "i jak sie czujesz jako dorosla?", powiedzialam "normalnie, bez zmian, wszystko co moge robic tutaj teraz, moglam robic w Polsce przez ostatnie trzy lata", na co L. powiedziala "coz....broni raczej miec w Polsce nie moglas". Racja, po czym byl pomysl "KUPIC NADII BRON" z tym, ze jesli bym to zrobila to "mama i tata by cie zwolnili" takze skonczylo sie na planowaniu kogo EWENTUALNIE bym mogla postrzelic ;)
Caly dzien byl super normalny, oprocz tego ze dziewczyny mi zlozyly zyczenia. Wieczorem kiedy hosci wrocili do domu, host przywiozl torta, zaspiewali mi "Happy Birthday", zdmuchnelam swieczke (oczywiscie najpierw zyczenie!!!), a potem zjedlismy torta, pogadalismy, dostalam prezent (pieniadze i bilet na pociag do Nowego Jorku na 5 pozdrozy - mega sie ucieszylam, bo moj mi sie juz skonczyl :D), a potem kazdy sie rozszedl w swoja strone, a ja pojechalam na kolacje z D. do Lucky's.

Birthday Card

Birthday Cake
W piatek z dziewczynami, ktore nie maja 21lat albo fake id spotkalam sie w moim ulubionym Friendly's na kolacje i lody. Na impreze z reszta dziewczyn umowilysmy sie na sobote, zagadalam do Izy, ktora jest promotorka, zalatwila przejazdzke limuzyna a pozniej impreza na dachu Hotelu Empire. Nie zaglebiam sie w szczegoly, mialo byc nas 12, na koncy bylysmy w 4 haha ale mimo wszystko impreza byla mega udana, nogi obolale, noc przetrwana :)






Cokolwiek bys potrzebowala - wszystko mozesz kupic w damskiej toalecie ;)
W klubie tez spiewali mi "happy birthday" i w limuzynie tez. Dwa razy: po polsku i po francusku haha
We wtorek 22 lipca mialam moje 100dni w USA. Nie, nie robilam nic specjalnego z tej okazji :P
W ciągu tygodnia bylam na kolacji z hostami w yacht clubie, probowalam jechac z Cati i jej kolezanka na koncert na plazy w srode, ale sie spoznilysmy i malo tego zaczela sie burza jak dojechalysmy na miejsce, wiec musialysmy wrocic do domu. W piatek B. zdeklarowala sie, ze bedzie prowadzic, a ja mam sie upic haha. Najpierw bylysmy na domowce u chlopaka jednej au pair, bylo nas okolo 12 osob, wypilismy drinki, troche wodki, zagralismy w beer ponga, bylo spoko, ale B. umowila sie z kolezanka (poprzednia opiekunka jej hostow, amerykanka) wiec pojechalysmy sie z nia spotkac u jej kolegi w domu. Tam gralismy w jakas inna "gre", nie pamietam nazwy, ale byly dwie druzyny i bylo trzeba jak najszyciej wypic zawartosc kubeczka, a potem podrzucic kubeczek na stol tak, zeby stal do gory nogami, nastepna osoba z druzyny moze wypic swojego drinka dopiero jesli kubeczek poprzedniej osoby stoi. Nie powiem, na poczatku kiepsko mi szlo, ale ostatecznie moja druzyna wygrala ^^ ("go polish girl!" jako okrzyk motywacyjny). Pozniej pojechalismy do baru latynowskiego, pelno ludzi, muzyka spoko, darmowe orzeszki i piwo "Corona". Dla mnie bomba ;) Na zakonczenie imprezy razem z B. i E. pojechalysmy na sniadanie. Nie mam zadnych zdjec, pojecia nie mam jak to sie stalo!

W sobote spontanicznie postanowilysmy z B. pojechac odwiedzic Uniwersytet YALE. Spotkalysmy tam przypadkowo nasze kolezanki z clustera, ale one juz konczyly swoja wycieczke. Wydaje mi sie, ze to co najwazniejsze, to widzialysmy. Teraz jeszcze tylko musze tam wrocic na mecz Football'a ;) Wieczorem pojechalysmy do wloskiej restauracji na kolacje, a potem wrocilam do domu, bo mialam pracowac (hosci niby mieli jechac gdzies na noc, o czym mi powiedzieli tego samego dnia rano), ale jednak okazalo sie, ze nie pojechali - dzieki za jakiekolwiek info ;) Tym samym ominelo mnie przestawienie wystawiane w High School... Ale trudno, moze nastepnym razem.

Starbucks i w droge!

Chyba najbardziej charakterystyczny budynek Yale

Domy bractw

Campus


Tutaj sie poczulam jak w Hogwarcie <3

Hogaaaaarttt <3

Campus

Biblioteka *.*
I moje zakupy, teraz juz na mecz jestem gotowa :)

Niedziele spedzilam razem z B. w Norwalk, najpierw ogladalysmy u niej filmy, a potem pojechalysmy do Downtown na piwko.


A to jeszcze Tajskie jedzonko z Dominiką w plenerze jakoś w ostatnich tygodniach:

Nad morzem

Nad stawem

I zawsze przy zachodzie slonca
Domi, zglodnialam... Kiedy znowu tajskie?!


Buziaki!
N.

2 komentarze:

  1. omomomom zazdroszcze Ci imprezy na dachu Empire, też chcę taką :)
    No i oczywiście nawet Ci nie złożyłam życzeń, gapa ze mnie.
    Jeydne co, to spełnionych marzeń, chociaż wierzę że po części niektóre się spełniły. Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu możesz się legalnie napić !!!!! Mega meeeeeeeega :) Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń