A więc nadszedł czas na notkę o pakowaniu.
Co tu dużo mówić? Myślałam, że wcale nie chce zabrać za dużo, a okazało się, że coś musiałam odłożyć (waga turystyczna się przydaje!). Najwięcej ważą książki, przewodniki i słowniki, ale nie mogłam ich nie zabrać :)
Walizki. Dużą wzięłam z domu, wymiary pasują, wytrzymała jest (na tyle na ile), więc stwierdziłam, że niepotrzebnie wydawać kasę na nową. Małą na bagaż podręczny kupiłam na allegro i jestem z niej mega zadowolona :)
![]() |
| Cześć Stopo, która wtryniasz się do zdjęcia. |
Książki, płyty, przewodniki, czyli coś z czym Nadia się nie rozstaje - spakowane! :)
Było naprawdę ciężko wybrać tylko kilka płyt z całej mojej kolekcji...
Prezenty dla hostów też zapakowane, trochę w torbie zgniecione, ale mam nadzieję, że przeżyją! Dodatkowo dla host parents tata mi dał książkę o mojej gminie. Głównie zdjęcia z opisami po angielsku, dużo waży, ale ładne :) (zdjęcia niestety zapomniałam zrobić...)
Dolary też już gotowe :)
Proszę Państwa, będziemy mieć na pokładzie dodatkowego pasażera! Pan Antek się kłania - prezent od sąsiadki, żeby ktoś nade mną czuwał i mnie pilnował. Kochana! <3 Jest ze mną w portfelu, wierze, że będzie działał! (przyp.autora: Św. Antoni to patron podróżnych i rzeczy zagubionych "coby to ci bagaż nie zaginął!")
Co do pożegnań... Myślałam, że jestem silna, że nie będzie mi aż tak trudno, bo w końcu spełniam marzenie i tak dalej. Ale jest cholernie ciężko żegnać się z osobami, z którymi przebywało się od paru lat dzień w dzień. Wczoraj moje dziewczyny kochane przygotowały imprezę niespodziankę (która niespodzianką nie była, ale to nie jest niczyja wina :) ), ognisko, dużo znajomych, głośna muzyka no i MY. Tego samego wieczoru był chrzest mojego małego syneczka (tak, zostałam matką chrzestną o czym już chyba tutaj gdzieś pisałam). Także rozdwoiłam się i zaliczyłam dwie ważne imprezy w jeden wieczór :) Będę go wspominać baaaardzo dobrze, nawet bym powiedziała, że lepiej być nie mogło.
![]() |
| Rodzice i rodzice chrzestni, no i on, mój Bąbelek kochany <3 |
![]() |
| Szalona Czwórka, zawsze razem, nierozłączne, a tu nagle jednej zabraknie... |
A dziś, skoro to dzień pożegnań, płaczu, rozpaczy i ogólnego rozjebania emocjonalnego, nie mogło zabraknąć "ostatniego wspólnego ZDROWEGO obiadku". McDonald's wita!
Ogólnie chciałam się bardziej rozpisać, ale pisanie o emocjach to nie moja bajka (Moniś, jeśli to czytasz to wiesz o czym mówię :* ). Za duży chaos, za dużo wszystkiego, za dużo skrajności i mętliku w sercu. Ula fajnie to sformułowała jakoś na początku tygodnia "do poniedziałku chaos, w poniedziałek-armagedon". Myślę, że to będzie racja. Najgorsze pożegnanie czeka mnie na lotnisku, ale o tym nawet nie chcę myśleć.
To co, nadszedł czas na te cudowne słowa "następna notka zza oceanu!".
O rany.
TO SIĘ DZIEJE!
Życzcie mi powodzenia, trzymajcie kciuki i nie płaczcie, tak jak ja to robię dzisiaj cały dzień!
Buziaki!
N.











